Jak rozejść się z pracodawcą?

     

Opublikowany: 2012/02/13

W dzisiejszych czasach nikt raczej nie liczy, a wręcz nie planuje sytuacji, w której będzie pracować przez cały czas w jednym zawodzie. Dynamika zmian rynkowych i postępujące ułatwienia w zakładaniu działalności gospodarczych powodują, że rynek pracy jest bardzo niestabilny, i w miejsce wizji pewnego, długoletniego zatrudnienia może nas zaskoczyć nieoczekiwaną utratą pracy. Jak się wtedy zachować?

Schowaj swoje emocje.

Przyczyny utraty pracy są bardzo różne i tak samo różny jest ich wpływ na psychikę. Jednak bez względu na powody, zwolnienie zawsze jest ciosem zadanym naszemu ego. Praktycznie pewne są pytania zadawane samemu sobie – dlaczego akurat ja? Czy rzeczywiście jestem tak beznadziejny/a? Przecież się starałem/am!

Niezależnie od przyczyny zwolnienia, emocje należy zachować dla siebie. Nie ma nic gorszego, niż wyrzuty rozgoryczonego, przepełnionego złością, świeżo zwolnionego pracownika przed byłym szefem. Dlaczego?

Myśl o swojej przyszłości zawodowej, a nie o tym co się stało.

Damian jest magistrem polonistykii po jednej z renonowanych, państwowych uczelni. Pracując w różnych zawodach od wczesnych lat studencki, jak sam mawia, „z niejednego pieca chleb już jadał”. Dorywcze prace, praktyki studenckie, aż w końcu kilka przygód z prywatnymi agencjami reklamowymi. Meta jego dotychczasowej kariery? Własna działałność gospodarcza.

– Moją ostatnią pracą było stanowisko copywritera w agencji marketingowej – Wspomina Damian – Jednak z racji słabej sytuacji na rynku i – teraz kiedy na to mogę spojrzeć z innej perspektywy – pewnej niezaradności w pozyskiwaniu zleceń przez szefostwo, przeprowadzono redukcję zatrudnienia. Oczywiście pierwszym do zwolnienia byłem ja – z racji najkrótszego stażu.

Damian przez pewien czas szukał oferty stałej pracy, żyjąc w międzyczasie z pojedyńczych zleceń.

Miał szczęście – po trzech miesiącach od zwolnienia skontaktował się z nim pierwszy poważny klient – firma należąca do znajomego jego byłego szefa! Został polecony, jako sumienny, zdolny copywriter. Od tamtego czasu udało mu się założyć działalność, pozyskać wielu nowych klientów – w tym od czasu do czasu zlecenia z byłej firmy. Damianowi udało się odwrócić porażkę w sukces.

Wszystko przyjmuj spokojnie i z dystansem.

Historii takich jak Damiana jest bardzo wiele. Morał z niej płynący jest bardzo prosty – w żadnym wypadku nie należy palić za sobą mostów. Gdyby Damian, reagując agresywnie na „niesprawiedliwe zwolnienie“, podzielił się z szefem swoim zdaniem na temat firmy, cała historia mogłaby się kompletnie inaczej potoczyć. Jednak wiele osób reaguje bardzo emocjonalnie na zwolnienie, starając się zracjonalizować przeżyty szok, szukając przyczyny poza swoją osobą – co bardzo często wiąże się z obciążaniem winą byłego kierownictwa, kolegów z pracy czy wręcz firmy jako całości.

Przyczyn utraty pracy jest dużo – mogą one być niezależne od nas, tak jak opisana wyżej redukcja etatów spowodowana złą koniunkturą na rynku, fuzją z innym podmiotem, czy wręcz rozwiązaniem całego przedsiębiorstwa. Przyczyny zależne – czyli nasze własne błędy, niekompetencja czy brak odpowiednich kwalifikacji są stosunkowo o dziwo, rzadsze (gdyż w tym wypadku prawdopodobnie w ogóle nie dostalibyśmy się na określone stanowisko).

Jednak w obu przypadkach nieodmiernie przeżywamy stres związany z poczuciem niepewności co do przyszłych losów, brakiem środków do życia, utratą prestiżu zawodowego, zwłaszcza, jeśli nasze zwolnienie było niespodziewane. Pojawia się poczucie krzywdy, odrzucenia, często pragnienie zemsty i odegrania się na realnych, osobach, ktore do czegoś mogły się przyczynić. Przejawów tytułowego „Palenia mostów” jest bardzo wiele – od wypowiedzianych z goryczą nieodpowiednich słów w stosunku do szefa podczas odbierania zwolnienia, po zwyczajne wyjście z biura bez słowa pożegnania – nawet bez zabrania swoich osobistych rzeczy.

Nie pal za sobą mostów.

Poszukując nowej pracy na pewno spotkamy się z pytaniami o przyczyny zakończenia poprzedniej. Pewnikiem jest to, że nie ma gorszych słów na rozmowie kwalifikacyjnej, niż narzekanie na swoją poprzednią pracę. Każdy potencjalny pracodawca słysząc gorycz i oszczerstwa rzucane pod kierunkiem byłego szefa, zawsze zada sobie pytanie – „a jeśli będzie kiedyś tak mówił o mnie?”. Wnioski nasuwają się same.

Złe relacje z byłym pracodawcą niosą ze sobą także wiele innych problemów – w dużej części zawodów, zwłaszcza tych niszowych, specjaliści znają się osobiście – a poczta pantoflowa zatacza szerokie kręgi. W krótkim czasie możemy z powodu swojego niewłaściwego zachowania być „spaleni” w danej branży, co zmusi nas do pracy poza zawodem, lub poszukiwania zatrudnienia w innym mieście.

Nie wspominając o lekcji, płynącej z historii Damiana – były pracodawca może być świetnym zleceniodawcą – tylko jeśli pozostaniemy z nim we właściwych relacjach.

Co możesz zrobić?

Jeśli utrata pracy spadła na Ciebie niespodziewanie, obciąża Cię psychicznie, przede wszystkim – musisz nabrać dystansu. Najważniejsza jest zmiana podejścia – nie można widzieć w tej sytuacji katastrofy, lecz zacząć dostregać w niej szansę na dalszy rozwój. W końcu mamy nareszcie prawdziwą motywację do sięgnięcia wyżej.

Podczas opuszczania starego miejsca pracy warto pożegnać się ze wszystkimi. Jeśli zwolnienie nie nastąpiło z naszej winy, porozmawiać z szefem, życzyć szczęścia w dalszej działalności, nie zamykać sobie furtki do przyszłej współpracy

Jeśli utrata pracy wyniknęła z naszej winy – przyznać się do błędów, podkreślić wiedzę i doświadczenie jakie zdobyliśmy, czego nauczyliśmy się w trakcie współpracy. Pozwoli to unormalizować stosunki i zapewni przychylnośc poprzedniej firmy, co z pewnością zaowocuje.

Warto także zrobić sobie po prostu małe wakacje – w końcu okazja sama się trafiła. Po tygodniowym wypoczynku nad morzem lub w górach, z pewnością raźniej będziemy patrzeć na świat, a co za tym idzie – znacznie lepiej prezentować się nowym, potencjalnym pracodawcom.

Corson.pl - doradztwo w karierze